Archiwa

Four Points hotel

Four Points hotel – recenzja z pobytu

Tym razem miałem okazję odwiedzić hotel Four Points będący częścią sieci hoteli Sheraton.
Wybudowany i oddany do użytku stosunkowo niedawno. W efekcie wciąż tchnie świeżością.
Wysoki budynek, duże przestronne lobby, gdzie zazwyczaj przynajmniej dwóch lub trzech pracowników wita gości i sprawnie ich przyjmuje.
„Check in” in na recepcji hotelu przebiegło szybko i bezproblemowo, mimo iż nocowałem w nim pierwszy raz. Nawet standardowa procedura z kserowaniem paszportów i wpłacaniem depozytu odbyła się bez zarzutu.
Obsługa bez problemów radzi sobie z językiem angielskim.
Na recepcji można też wymienić najpopularniejsze waluty, czyli euro i dolary na chińskie RMB po całkiem przyzwoitym kursie, co osobiście przetestowałem.
Także ta czynność nie wymaga dużo czasu i była przeprowadzona sprawnie.

Dużą niespodzianką było dla mnie to, że w obsłudze w pobliżu lobby spotkałem… Europejczyka. Jak się okazało kobieta pracująca w hotelu z Changchun pochodzi z Rosji, a dokładnie z Syberii.
Dość zabawna, krótka rozmowa z miłą Rosjanką uzmysłowiła mi ponownie, gdzie jestem. Gdy usłyszałem, że pochodzi z Syberii stwierdziłem, iż znalazła sobie pracę bardzo daleko od domu. W odpowiedzi usłyszałem, że do Polski to może i jest daleko z Changchun, ale Syberia jest tu prawie po sąsiedzku.
Szybko przypomniałem sobie, gdzie jestem i jak wygląda mapa polityczna najbliższej okolic… i rzeczywiście. Syberia jest po sąsiedzku z Changchun. Nie mogłem się nie zgodzić, a daleko do domu to miałem ja. :)

Zaraz za lobby część stołówkowo-restauracyjna, w której codziennie rano można zjeść śniadanie korzystając z wystawionych w formie „szwedzkiego stołu” potraw lub zamówić sobie coś na życzenie u kucharzy, choćby omlet czy jajecznicę z wybranych przez siebie składników.
Duża część bufetu z „chińskimi zupkami”, (nie mylić z tymi od Vifona i Amino ;) ), gdzie można wybrać sobie wywar, rodzaj makaronu i dodatki do zupy.

Obsługa kelnerska sprawnie sprząta po gościach, odbierając brudne naczynia na bieżąco. Jedyne, co mnie lekko zirytowało, to nadmierna chęć do pomocy Europejczykom. Przejawiało się to w tym, że jeśli usiadłem przy stoliku, to po chwili wyrastał obok pracownik obsługi, który z życzliwym uśmiechem zabierał zestaw chińskich pałeczek i wymieniał go na łyżkę i widelec. Wiem, czepiam się, chcieli być pomocni.

Zestaw sztućców dla tubylca

Widzieli – siada biały troglodyta do delikatnych ceramicznych pałeczek, to damy mu metalowy widelec i łychę, żeby sobie oka nie wydłubał…

Tylko, że ja całkiem sprawnie radzę sobie już z pałeczkami i nawet lubię ich używać!

I komplet dedykowany dla białego barbarzyńcy… ;)

Obok lobby, w drodze do wind, niewielki pub z mocniejszymi trunkami otwarty także wieczorową porą z możliwością posiedzenia przy barze lub przy stolikach.
Przy barze dodatkową atrakcją dla samotnych biznesmenów w podróży różne gry umysłowo – zręcznościowe wystawione na barze. Można jedną ręką popijać drinka a drugą układać drewnianą łamigłówkę, myśląc nad strategią negocjacji w pracy na kolejny dzień.

Dlaczego mówię o biznesmenach? Ponieważ hotel jest położony w strefie przemysłowej określanej tu jako Hi-Tech Zone.
Ma to swoje minusy, a mianowicie widok z okien jest średnio ciekawy, wokół same fabryki, magazyny i baraki.
Jeśli chciałbyś zobaczyć coś ciekawego czy nawet pójść do innego baru niż hotelowa restauracja, to zostaje skorzystanie z taxi i wycieczka do bardziej cywilizowanej części miasta.

Za oknem Hi-Tech Zone… Brrrr, zimo i nieciekawie

Pokoje na piętrach- dociera się do nich windami. W korytarzu przy windach powitał mnie na bogato złoty kogut. W końcu 2017 w Azji rokiem koguta, więc hotel wykazał się i jest na bieżąco ze zmianami znaków „zodiaku”.

Klucz do pokoju standardowy w formie karty magnetycznej. Podczas mojego krótkiego pobytu w hotelu (trzy doby) ani razu nie miałem problemu z jego użyciem, co w niektórych hotelach dość często się przytrafia. Za to dostrzegłem mały mankament w postaci szczeliny w drzwiach. Jedno ze skrzydeł było krzywo osadzone i przez to od połowy wysokości pojawiała się szczelina, która rosła w kierunku podłogi osiągając rozmiar prawie centymetra.
Pokój duży, czysty sporo miejsca. Łazienka także wyjątkowo obszerna nie tylko z wanną, ale też osobnym prysznicem i oddzieloną toaletą. Pokój wyposażony we wszystko, co tylko może być potrzebne.


Począwszy od kapci, żelazka i deski do prasowania oraz sejfu ukrytych w szafie. W łazience zestaw kosmetyków do kąpieli, akcesoriów kosmetycznych przy zlewie, aż po suszarkę do włosów, wagę i szlafrok.

W pokoju TV, internet, niewielki barek z możliwością zrobienia sobie kawy czy herbaty bez konieczności wędrowania do hotelowej restauracji.
W hotelu dostępne sale konferencyjne jak i obszar rekreacyjno-sportowy z salą gimnastyczną.
Jednak nie mogę wdać się tu w szczegóły, ponieważ podczas mojego niespełna 3- dniowego pobytu nie miałem tam czasu zajrzeć, a co dopiero skorzystać.

Podsumowując, hotel ładny, czysty, a obsługa bardzo miła i sprawna, jednocześnie niezbyt nachalna, co też czasami w Azji się zdarza.
Taka typowa chińska nadgorliwość, nie zdążysz dopić herbaty w filiżance, a już ktoś ci ją posprzątał i musisz zamówić lub zrobić nową, w tym hotelu to się nie przytrafia.
Jedzenie dobre i spory wybór. Co ważne (przynajmniej dla mnie) dobra kawa, a jest to dosyć rzadkie w Chinach nawet w hotelach z tzw. „wyższej półki”.
Jeśli ktoś jest członkiem klubu SPG może dodatkowo zaliczyć kilka punktów na karcie klubowej za pobyt.
Okolica średnia, ale taksówką można w 5-10 minut dojechać w jakieś miejsce, gdzie widać coś więcej niż magazyny i fabryki.
Hotel wysokiej klasy i w 100% spełniający oczekiwania wobec standardu jakiemu ma odpowiadać. W mojej ocenie 5 na 5 pkt. polecam i z chęcią jeśli będę w Changchun ponownie skorzystam z usług hotelu FOUR POINTS.

Powiązane wpisy i linki:

Country Garden Phoenix Hotel Changsha

Zapowiadany artykuł o możliwości i sposobach odzyskania rekompensaty od linii lotniczych przesuwa się w czasie z powodów technicznych. Chcę zrobić go na przykładach realizacji takiej rekompensaty samodzielnie i z udziałem firm zajmujących się taką usługą. Case study do wersji samodzielnej mam już zrobione, jednak działanie za pośrednictwem firmy przedłuża się, a chciałbym pokazać Wam oba przykłady. Stąd też i kolejne przesunięcie tekstu o rekompensatach. Mam nadzieję, że już ostatnie, bo podobno wyrok zapadł (nawet już prawomocny).

Tymczasem dla zainteresowanych Azją niewielki tekst o jednym z hoteli w Changsha, w którym nocowałem kilka razy.

phoenix_dark

Country Garden Phoenix Hotel Changsha, po zmierzchu…

Hotel nazywa się Phoenix, a dokładnie Country Garden Phoenix Hotel Changsha
Jest on położony na czymś w rodzaju niewielkiej wyspy, do której dociera się mostem.

bridge

Już most prowadzący na wyspę i do hotelu oddaje jego stylistykę.

Z zewnątrz bardzo efektowny, sprawia wrażenie małego pałacu, kościoła. Wewnątrz jest jeszcze efektowniej. Marmury, kolumny, złocenia, malowidła na ścianach i suficie…

phoenix_entry

Michał Anioł wciąż żyje tylko ukrywa się w Changsha :)

Pierwszy raz, gdy wszedłem do tego hotelu, szczęka mi opadła, a w głowie pojawiło się zdanie… „Ja pierdzielę, będę spał w Kaplicy Sykstyńskiej!”. I tak powinno być, w końcu to hotel pięciogwiazdkowy.
Jednak, jak z wieloma rzeczami w Chinach, efekt „WOW” jest tylko na początku. Chiny tak mają, lubią uderzyć ogromem, blichtrem i kalejdoskopem barw, a potem, jak się przyjrzysz, widzisz niedociągnięcia i wady.

Podobnie z hotelem Phoenix. Zaraz przy wejściu, na prawo jest całkiem spora recepcja. Obsługiwana przez dwie do czterech osób. Zazwyczaj da się z nimi dogadać po angielsku, ale nie jest to łatwym zadaniem. Jak w większości hoteli w Chinach tak i tu na recepcji można wymienić walutę, jednak to już jest wyzwanie na granicy możliwości obsługi. Podczas jednego z pobytów w tym hotelu aby wymienić walutę robiłem trzy podejścia. Dopiero przy trzecim znalazł się na recepcji ktoś na tyle ogarnięty, że potrafił to zrobić, choć zajęło to i tak około 15 minut.
Prośba o pokoje dla niepalących zostanie spełniona, ale często to wygląda tak, że pani z obsługi szybko przed Twoim przyjściem do pokoju wynosi z niego… popielniczkę i jeśli ma, to spryska pokój odświeżaczem. Efekt, jak można się spodziewać, średni.

phoenix_korytarz

Pokoje duże, to na plus, ale jak dotąd wszystkie hotele w Chinach, w których spałem, miały duże pokoje i łazienki. Stylistyka nawiązująca do całego wnętrza i bryły hotelu, czyli na bogato, ciężko i ze złoceniami. Oświetlenie dość słabe, żeby nie rzec marne. Przy tej wielkości pokoju, wysokim suficie niewielkie lampki rozmieszczone w pomieszczeniu pozwalały się wieczorem sprawnie poruszać między pokojem czy łazienką, ale np. czytanie stawało się męczącą czynnością, którą ciężko wykonywać dłużej niż godzinę, nawet trzymając książkę bezpośrednio pod jedną z małych lampek, co nie jest za wygodne.

Standard typowy dla regionów Chin położonych na południe od Żółtej Rzeki, czyli klimatyzacja działa dość sprawnie, ale nie ma ogrzewania. W pokoju do dyspozycji telefon, czajnik elektryczny, kawa, herbata, woda butelkowana oraz w szafie ukryte szlafrok, kapcie, żelazko, deska do prasowania i parasol.

W łazience pełen zestaw, począwszy od mydełka i szamponu, skończywszy na jednorazowym grzebieniu, szczoteczce do zębów czy maszynce do golenia. Bez zarzutu! O dziwo łazienka oświetlona o wiele lepiej niż reszta pokoju, więc miłośnikom wieczornego czytania polecam wannę lub siedzenie na ”tronie”, czyli wygodny sedes, koło którego do dyspozycji jest nawet drugi hotelowy telefon.

Jadalnia na parterze, na wprost głównego wejścia do hotelu. Dość duża, w formie szwedzkiego stołu, na który gorące dania są wystawiane i uzupełniane przez obsługę. Dodatkowo na stanowisku kuchennym kucharze mogą przyrządzić Ci omlet lub jajecznicę z dodatkami. Samemu można też sobie skomponować chińską zupę ze składników dostępnych na stole i jednego z proponowanych danego dnia wywarów. Spory wybór owoców.
Kawa, herbata i soki… trudne do wypicia. Generalnie kolejny raz potwierdza się fakt, że kawa nawet w przyzwoitych chińskich hotelach rzadko jest pitna. Ten nie odbiega od normy, a dodatkowo „soki” sprawiają wrażenie, jakby były robione z najtańszych koncentratów rozrobionych kranówką. Generalnie duży minus za napoje. Jedzenie dość przyzwoite i spory wybór, jednak menu typowo chińskie. Jedni mogą uznać to za zaletę, inni za wadę, rzecz gustu. Pewnie jest to wynik tego, że większość gości hotelowych to Chińczycy, ewentualnie wycieczki z Korei. Podczas żadnej z wizyt w tym hotelu, a byłem tam już chyba cztery razy, nie zdarzyło się, żebym na posiłku spotkał więcej niż 1-2 osoby z Europy czy Ameryki.

phoenix_food

Chińskie jedzenie, dla mnie niebo w gębie. Choć czasem smak nie pasuje do wyglądu potrawy.

Obsługa kelnerska w dość sporej liczbie raczej unika klienta. Dogadanie się z nimi po angielsku mocno utrudnione. Rzadko sprzątają na bieżąco, bardziej skoncentrowani na jak najszybszym posprzątaniu po gościu, który już od stołu odszedł.
Popołudniami stołówka pełni funkcję kawiarniano-restauracyjną.

Obsługa, jak już wspomniałem, dość słabo radzi sobie językowo, do tego sprawia wrażenie lekko wypłoszonej obcokrajowcem mówiącym w barbarzyńskim języku zachodu. Jednak jak już zdecyduje się zaangażować, to nie można odmówić im tego, że starają się (jak mogą).
Otoczenie hotelu bez rewelacji, mały supermarket i warzywniak. Budynek hotelu łączy się z czymś w rodzaju dyskoteki, pubu karaoke i czort wie czego jeszcze, czyli popularnego w Chinach tzw. KTV.

Doradzam dużą dozę ostrożności w kontaktach z obsługą i miejscowymi w KTV. Nie miałem o tym okazji się przekonać, ale podobno można tam zostać naciągniętym na sporą kwotę. Szczególnie w weekendowy wieczór.

Ciekawsza okolica wymaga wyjścia poza teren wyspy i przejścia spacerem około 30 minut. Wtedy możemy trafić do niewielkiego parku lub centrum handlowego ze sporą liczbą sklepów i restauracji.
Generalnie hotel nie jest zły, ale ma swoje minusy.
Podsumowując, hotel położony w ciekawym miejscu, efektowny wizualnie, pokoje duże i wygodne, choć nie dla miłośnika wieczornej lektury. Jedzenie bogate, ale mocno lokalne, napoje kompletnie do bani. Obsługa stara się jak może, czyli na ile pozwala jej znajomość języka.
W mojej ocenie na 5 punktów Country Garden Phoenix Hotel Changsha lokuje się gdzieś pomiędzy 3+ a 4-
Mam nadzieję, że już wkrótce uda się wpis na temat rekompensat od linii lotniczych chyba, że jeszcze wcześniej będę miał okazję opisać Wam nowe egzotyczne miejsca.

Powiązane wpisy:

Hotel Novotel – Poznań

W hotelu Novotel miałem okazję gościć pierwszy i jedyny raz podczas jednodniowego pobytu w lutym 2016.

Był to też mój pierwszy kontakt z siecią hoteli Accor w Polsce. Wcześniej nocowałem w jednym z hoteli tej sieci w Holandii.

Novotel w Poznaniu jest położony w dogodnym miejscu dla osób wybierających się na Targi Poznańskie (bliskość hali targowej MTP – pieszo ok. 10 min do wschodniego skrzydła) oraz dla tych, którzy do Poznania zdecydowali się przyjechać pociągiem (podobna odległość jak do hali targowej). Dla osób podróżujących samolotem z lotniska Poznań – Ławica dojazd do hotelu jest możliwy autobusem, który ma przystanek przy dworcu PKP lub taksówką. Taksówka z hotelu na lotnisko jedzie około 20 minut.

Gorzej w przypadku podróżujących autem. W pobliżu nie ma za wielu możliwości darmowego parkingu, a hotelowy jest płatny nawet dla gości.

Hotel to duże gmaszysko z widoczne daleka (szczególnie w nocy nie sposób go nie znaleźć, będąc w pobliżu dworca czy hali MTP).

20160212_222703

Wewnątrz obszerny hol, zazwyczaj 2 osoby na recepcji. Recepcjoniści sprawnie posługują się językiem angielskim (sam słyszałem ich przy pracy), a do tego są bardzo sympatyczni i starający się w miarę możliwości pomóc gościom.

Ja przyjechałem do hotelu dość późno i trafiłem… na wycieczkę Japończyków właśnie meldującą się w hotelu. Zrezygnowany spodziewałem się 30-40 min. czekania na swoją kolej, jednak miły pan z recepcji dostrzegł chyba moją minę i zawołał mnie do stanowiska obok, gdzie w ciągu dwóch minut wydał mi klucz magnetyczny i udzielił podstawowej niezbędnej informacji.

Niedaleko recepcji znajduje się mały kącik dla dzieci z kilkoma zabawkami, kolorową kanapą i konsolą gier, pozwalający dzieciakom bezboleśnie przeczekać dłuższy check in czy nawet pobawić się gdzieś poza pokojem w ciągu dnia.

20160213_091835

Do pokojów można dostać się schodami lub windą (są cztery do dyspozycji gości). Jako, że miałem pokój o numerze 1419, domyśliłem się, że pokój mam dość wysoko. Niestety w windzie ani na kartoniku, w którym otrzymałem klucz magnetyczny nie było informacji, na którym piętrze jest pokój 1419. Po chwili zastanowienia wybrałem poziom 14, co okazało się nie najgorszym wyborem. Pokój dość duży składający się z przedsionka, małego saloniku z biurkiem i telefonem, stolikiem kawowym oraz barkiem. Na barku taca zaopatrzona w czajnik oraz herbaty i kawy (kilka rodzajów do wyboru) plus woda mineralna.

20160212_230855

W części sypialnej spore, wygodne duże łóżko i lampka nocna.

20160212_231032

Pokój czysty, zadbany, żadnych nieprzyjemnych zapachów.

Łazienka spora, z wanną i zlewem.

20160212_230831

Na umywalce zestaw hotelowy kosmetyków (szampon / mydło) oraz komplet ręczników. Łazienka również czysta i schludna – bez zarzutu. Jedynym zgrzytem była dla mnie ceratowa zasłonka zwieszająca się z wanny. Jakoś bardziej ten rodzaj przewieszki łazienkowej pasuje mi do akademików i schronisk niż do dobrej klasy hotelu, no ale to subiektywne odczucie.

20160213_074352

Zdziwił mnie brak hotelowych kapci czy szlafroka oraz jednorazowej szczoteczki do zębów/pasty, ponieważ ogólny standard hotelu i pokoju sprawił, że spodziewałem się tych dodatkowych akcesoriów na wyposażeniu, tymczasem nie było żadnej z wymienionych rzeczy.

Rano śniadanie w formie szwedzkiego bufetu, kilka potraw na gorąco, bez rewelacji, ale za to przyzwoity standard europejski. Nic do zarzucenia.

20160213_074751

herb miasta ozdabia wejście do restauracji

Dość duży wybór potraw. Kilka rodzajów pieczywa, kawa, soki, herbata. Różnego rodzaju płatki śniadaniowe do wyboru. Zaskoczeniem (miłym) była obecność w bufecie swojsko wyglądających ogórków kiszonych. Od razu przypomniała mi się wycieczka Japończyków i pomyślałem, że dzięki noclegowi w Novotel będą mieli okazję spróbować typowej dla naszego kraju potrawy.

20160213_074859

20160213_080548

Kiszony ogórek polskim akcentem gastronomicznym

Obsługa sprawnie i dyskretnie usuwa brudne talerze i uzupełnia stan potraw.

Dla gości z rodzinami restauracja hotelowa dysponuje również krzesełkami dla małych dzieci.

Podsumowując. Hotel czysty i naprawdę przyjazny, szczególnie na krótkie wizyty biznesowe czy jako miejsce przesiadki lub odpoczynku w Poznaniu przed dalszą podróżą. Do tego świetnie umiejscowiony komunikacyjnie.

W przypadku pobytu rodzinnego średnio atrakcyjny, ale bierze pod uwagę podróżujących z dziećmi i nie pozostawia ich samym sobie.

Co więcej, oferuje atrakcyjne rabaty na pobyt rodzin z dziećmi, a nawet inne bardziej elastyczne terminy check in/check out dla rodzin.

W skali od 1 do 5, hotel Novotel w Poznaniu – mocne 4.

 
Jeśli planujesz częstsze korzystanie z sieci hoteli Accor warto zostać członkiem ich programu partnerskiego. Posiadacze darmowej karty sieci Accor praktycznie na starcie mają 10% zniżki, a skala zniżek i promocji rośnie wraz z liczbą zdobytych punktów. Oferta sieci obejmuje hotele bardziej ekonomiczne jak linia IBIS Budget
i te bardziej komfortowe.
Zaletą jest fakt, że posiadają swoje placówki nie tylko praktycznie w każdym większym mieście Polski czy Europy, ale także i na innych kontynentach.

Poniżej link do ich wyszukiwarki ofert.

 

Inne powiązane wpisy:

  • Relacja z targów turystyki w Poznaniu Tour Salon 2016
  • Z wizytą w Kórniku. Opis weekendowego wypadu do Wielkopolski.

 

 

Bryndzové Halušky – tatrzański smak Słowacji

Bryndzové Halušky

bryndzowe_halusky

bryndzowe_halusky

Bryndzové halušky czy bardziej po ludzku kluski z bryndzą. Potrawa ta jest narodowym daniem Słowacji niczym bigos czy żurek w Polsce
Halusky są to ręcznie robione kluseczki z ciasta ziemniaczanego wymieszane ze specjalnym serem owczym – bryndzą. Porcję dodatkowo polewa się roztopioną słoniną ze skwarkami. Do tego dania wybornie pasuje maślanka, kefir lub kwaśne mleko.

Składniki (na około 4 porcje):
750g obranych ziemniaków
250g mąki (pół  na pół mąka pszenna i drobny grysik)
duża szczypta soli
250g bryndzy owczej
250g boczku
Można też dodać:
kilkanaście listków mięty (w zależności od upodobań jako opcja)
kawałek oscypka (w zależności od upodobań jako opcja)
szczypiorek (w zależności od upodobań jako opcja)
Boczek pokroić w kosteczkę, lekko zrumienić na patelni.
Ziemniaki zetrzeć na tarce o najdrobniejszych oczkach, ewentualnie zmielić w maszynce do ziemniaków. Gdy ziemniaki są bardzo wodniste, odcedzić odrobinę soku, ale nie za dużo, ciasto nie powinno być zbyt twarde. Następnie posolić, dodać mąkę i całość wymieszać. Na lekko osolona gotująca się wodę przecierać halušky przy pomocy grubego sitka (słowacy mają do tego specjalne sitka do kluseczek), bądź odcinać po kawałeczku ciasto umieszczone na drewnianej deseczce. Kluseczki wyławiać gdy wypłyną na powierzchnie. (Troszkę to podobne do koncepcji naszych lanych kluseczek tylko ciasto jest gęstsze, więc trzeba je skroić / zetrzeć).
Gorące kluski wymieszać z pokruszoną bryndzą (i opcjonalnie listkami mięty lub drobno posiekanego szczypiorku), polać skwarkami z boczku, posypać startym oscypkiem. Podawać z kubkiem maślanki. Najlepiej zajadać przed chatą w Tatrach… :)
Smacznego :-)

Paella – hiszpański smak

Paella – tradycyjna potrawa hiszpańska pochodząca z Walencji. Bywa serwowana w przeróżnych wersjach. Głównym składnikiem jest ryż z dodatkiem szafranu, podsmażany i gotowany na metalowej patelni (tzw. paellera lub paella stąd i nazwa samej potrawy).

W zależności od przepisu, regionu, paella może także zawierać kawałki owoców morza, mięsa królika, kurczaka i warzyw. Tradycyjnie paella powinna być spożywana bezpośrednio z naczynia, w którym ją przygotowano. W restauracjach jest podawana w naczyniu w którym była przyrządzona, a kelner lub sam kucharz nakłada ją na talerze gości. Często bywa przygotowywana na wolnym powietrzu.

Ja miałem okazję spróbować jej na Lanzarote, naturalnie region niejako wymusił wersję z owocami morza. Ciekawostką było obserwowanie przy pracy „Mistrza i Małgorzaty”, czyli młodej hiszpanki uczącej się przyrządzania i podawania tej tradycyjnej potrawy.

"Mistrz i Małgorzata" nad paellą...

„Mistrz i Małgorzata” nad paellą…

Danie ma charakterystyczną żółtą lub pomarańczową barwę, którą uzyskuję dzięki dodanemu szafranowi, czasami z powodu jego wysokiej ceny zastępowanemu przez sztuczny żółty barwnik lub paprykę. Warzywa najczęściej dodawane to pomidory, groszek, fasola i papryka.

Niebo w gębie czyli paella na Lanzarotte.

Niebo w gębie czyli paella na Lanzarote.

PAELLA

Przepis z owocami morza, niestety dużo mrożonek, no ale to przepis na nasze warunki krajowe. Oryginalny, bez mrożonek do przetestowania na Wyspach Kanaryjskich.


mrożone krewetki – 2 opakowania

piersi z kurczaka pokrojone w kostkę – 2 szt

oliwa z oliwek – 4 łyżki

margaryna – 30 g

duża cebula, posiekana – 1 szt

marchew pokrojona w drobną kostkę – 200 g

groszek konserwowy – 200 g

mielona kurkuma – 1 łyżka

szczypta szafranu (kilkanaście nitek, ok. 0,2 g)

mrożone małże – 1 opakowanie

bulion (może być z kostki) – 500 ml

ryż – 300 g

pół czerwonej papryki pokrojonej w plastry

cytryna – 1 szt

sól, pieprz
Krewetki rozmroź i przypraw solą oraz pieprzem. Na dużej patelni rozgrzej nieco oliwy i przez 1 minutę, na dużym ogniu smaż krewetki, a następnie odłóż je do innego naczynia. Rozpuść na tej samej patelni margarynę i usmaż na złoto kawałki kurczaka. Przypraw je szczyptą soli morskiej, posyp kurkumą i dodaj szafran. Na koniec dołóż cebulę i marchew.

Pod przykryciem duś na wolnym ogniu przez 10 minut. Następnie dodaj małże, podlej bulionem i zagotuj. Do wrzącego bulionu dodaj ryż, pomieszaj i gotuj przez 15 minut na średnim ogniu. Pod koniec gotowania dodaj czerwoną paprykę i groszek. Zdejmij z ognia gdy ryż będzie miękki. Danie przed podaniem przybierz odłożonymi wcześniej krewetkami i pokrojoną w cząstki cytrynką.

Jaja herbaciane

Jaja herbaciane lokalna szanghajska potrawa. Często są mylone z „jajami stuletnimi” jednak ich przygotowanie jest o wiele prostsze, a i smak dla Europejczyka bardziej do zaakceptowania. Są to jaja kurze ugotowane na twardo przyprawione anyżem, czarną herbatą i sosem sojowym.
Sposób przygotowania powoduje powstanie ciekawego biało-brązowego marmurkowego wzoru na jajkach, dzięki któremu mają też drugą nazwę „jaja marmurkowe”. Podawane są najczęściej jako zimna przekąska, pocięte na ćwiartki. Składniki:
4-6 jaj kurzych

Wywar do gotowania jaj:
2-3 łyżki mocnej czarnej herbaty (może być chińska jak macie żeby nadać autentyczności daniu)
2 łyżki sosu sojowego, może być zarówno jasny jak i ciemny
1 łyżka cukru
1-3 gwiazdki anyżu gwiazdkowatego
1 mała laska cynamonu
3 plasterki imbiru, zmiażdżone
Przygotowanie:
1. Umieścić jajka w garnku z zimną wodą (powinny być całe zakryte), Następnie gotować na wolnym ogniu przez 2-4 minuty.
2. Wyjąć jajka. Opukać je delikatnie tak żeby lekko popękały (nie za mocno) i włożyć znów do garnka.
3. Dodać pozostałe składniki i wymieszać. Przykryć i gotować na wolnym ogniu przez ok. 3 godziny, dolewając wody jeśli odparuje (powinna je cały czas zakrywać). Wyjąć, obrać i podawać pokrojone (można je ozdobić jakąś zieleniną, listkiem mięty czy bazylii).