Archiwa tagu: Taichi

Randka w Szanghajskim parku

Pisałem już o chińskich parkach… I muszę powiedzieć, że są one miejscem, do którego lubię wracać. Dlaczego? Ponieważ ciągle coś się w nich dzieje, są bardzo ładne, a do tego są jedną z nielicznych darmowych atrakcji (co jest dość istotnym czynnikiem przy ograniczonym budżecie, szczególnie w mieście takim jak Szanghaj).
Tym razem zawędrowałem ponownie do Zhongshan Park.
Dotarcie do parku nie jest łatwe, ponieważ wiąże się z przejściem przez chińskie ruchliwe ulice, gdzie zielone nie zawsze znaczy zielone. Choć po przeciwnej stronie drogi kolor świateł wskazuje drogę wolną dla pieszych, nie zawsze samochody to uwzględniają, a już rzadko kiedy motocykliści i rowerzyści. Generalnie na chińskim przejściu dla pieszych trzeba być czujnym i mieć oczy dookoła głowy. Już przed wejściem do parku zaczyna się gwar i ruch. W weekendy jest w nich naprawdę tłoczno, ale i ciekawie.

Ludzie tańczą, ćwiczą przeróżne sporty, bawią się latawcami i zwyczajnie spacerują.

Tym razem nawiązałem bliższy kontakt z jedną z grup ćwiczących Taiji (Tai Chi). Spotykają się oni regularnie w tym samym miejscu w każdy weekend. Grupa dość liczna – czasem dochodzi do ponad 30 osób na zajęciach. Ćwiczą pod okiem profesora Sun od wczesnych godzin porannych do popołudnia styl „Chen Shi Taiji”. Profesor (tak o nim mówią) Sun pochodzi z prowincji Henan na południu Chin (znanej większości miłośników filmów Kung-fu, ponieważ to w tej prowincji jest słynny klasztor Shaolin).

Trening Taiji pod czujnym okiem profesora Sun.

Trening Taiji pod czujnym okiem profesora Sun.

Do zajęć może się dołączyć każdy i są one bezpłatne, jeśli dołączamy sporadycznie. Jednak, jeśli chcemy być członkiem grupy i ćwiczyć pod okiem profesora regularnie, wtedy należy uiścić opłatę za 3 lub 6 miesięcy nauki.
Przedział wiekowy jest bardzo szeroki, podobnie jak i wykształcenie ćwiczących osób.
Poniżej link do strony profesora Sun.

www.sunxichao.cn

W ubiegłym roku byłem świadkiem, jak do tego team dołączył Europejczyk (z pochodzenia Niemiec). Wtedy rozpoczął pierwszy trening w zwykłych spodniach i bluzie. Tym razem po niespełna roku już miał tradycyjny strój do Taiji i… pomagał w nauce innym młodszym uczniom z pochodzenia Chińczykom. Ciekawie to wyglądało, gdy biały pouczał Chińczyka jak ćwiczyć Taiji :)

Oczywiście nie są jedyną grupą ćwiczącą w tym parku wschodnie „sporty”. Przykładem może być częściowo rodzinny team z filmu poniżej, gdzie mama-trenerka uczy córkę, a inne dzieci dołączają do zespołu.

Gdy znudził mi się już  Zhongshan Park, postanowiłem pojechać do Szanghajskiego Muzeum (starczy darmowych atrakcji, czas zapłacić za bilet). Muzeum jest niedaleko People Square. Po wyjściu z metra na stacji People Square trzeba przejść kawałek do muzeum. Po drodze mijałem kolejną oazę zieleni. Gdy przechadzałem się koło parku na People Square, zaintrygował mnie duży kotłujący się tłum ludzi przy wejściu.

Tłum ludzi przy wejściu do parku

Tłum ludzi przy wejściu do parku

Zainteresowany podszedłem z aparatem, a tam rodzynek w postaci „biura matrymonialnego pod chmurką”.

Sigielki i single do wzięcia

Sigielki i single do wzięcia

Dziesiątki rodziców i dziadków stało wokół alejek z ogłoszeniami, zaś setki innych Chińczyków wędrowało między nimi, czytając w tych anonsach jak w menu. Co zaś było w ogłoszeniach? Wiek, wzrost, waga, ukończone szkoły i wykonywany zawód dzieci lub wnuków. Rodzice stali godzinami z ogłoszeniami, organizując dla swych samotnych, zapracowanych dzieci randki „nie do końca w ciemno”.

Jak widać w chińskich parkach można zadbać zarówno o kondycję ciała jak i „serca”.

Gdy dotarłem do Szanghajskiego Muzeum okazało się, że jestem kilkanaście minut przed zamknięciem i kupno biletu nie miało już większego sensu (czynne do 17-tej), więc pozostało mi przełożyć tą wizytę na inny termin.
W efekcie dzień później trafiłem na kilka godzin do chińskiej świątyni – przepięknego miejsca, któremu już wkrótce poświęcę oddzielny wpis. Już teraz serdecznie zapraszam do obejrzenia tej budowli wraz ze mną :)