Ulotna Kaligrafia

Yuyuan Garden – Szanghaj – cz.2

Piękna perełka starej chińskiej architektury. Dojedziesz tam bez kłopotu jedną z linii metra. Linia numer 10 ma nawet przystanek o nazwie Yuyuan Garden z którego do ogrodów jest około 200 metrów spacerkiem. Sam ogród można podzielić na dwie strefy. Jedna to pełna sklepików, restauracji i herbaciarni część handlowa.

Herbaciarnie i sklepiki

Budynki w starym chińskim stylu, aczkolwiek wszystko nastawione na turystę – czy to białego, czy żółtego spoza Szanghaju. Jeśli chcesz kupić pamiątki tu będziesz miał ich lawinę.

Wnętrza ogrodów

Wejście do „strefy zewnętrznej” bezpłatne. Można narobić sobie wiele ciekawych zdjęć na tle starych herbaciarni. Strefa druga jest jakby wewnątrz tego wielkiego kramu. Są tam naprawdę stare, zabytkowe budynki, wszystko pięknie zdobione, a pomiędzy budynkami właśnie Yuyuan Garden, czyli piękne ogrody, krzewy z dopasowanymi formacjami skałek, tworzące zjawiskową całość. Raj dla miłośników sztuki chińskiej. Okazja do uzupełnienia swego albumu z podróży o naprawdę piękne zdjęcia. Wstęp w 2014 z tego, co pamiętam – 30 RNB.

UWAGA! Nie daj się namówić na herbatę przez życzliwego Chińczyka. To klasyczny numer w Szanghaju. Chińczyk (lub para młodych Chińczyków, jak było w moim przypadku) zaczepia Cię i namawia na wspólną wizytę w herbaciarni, na targu, festiwalu. Wszystko wskazuje na to, że jest to rodzaj jakiejś regionalnej promocji herbat, gdzie można delektować się nimi za darmo. Finalnie trafiasz z miejscowymi do jakiejś herbaciarni, pijesz 4-5 małych filiżaneczek herbaty… a na koniec dostajesz astronomiczny rachunek, za który kupiłbyś kilka paczek najlepszej herbaty, a nie wypił 4 filiżaneczki. Niestety, jesteś w jakiejś restauracji, o której nic nie wiesz z 2-3 tubylcami, których znasz od 5 minut (nie wiesz też, czy jest ktoś w innych pokojach), czasem nawet możesz nie być pewny drogi powrotnej, bo prowadzili Cię miejscowi. Finalnie to, co miało być ciekawym doświadczeniem, okazuje się być jedną z droższych herbat w Twoim życiu z dodatkiem sporej porcji stresu.

Generalnie odradzam w dużych miastach jak Szanghaj, Pekin czy Hongkong kontaktów z obcymi tubylcami, którzy sami zagadują Cię po angielsku na ulicy. Choćby nie wiem, jak miło się uśmiechali, na 95% to próba jakiegoś przekrętu. Numer z herbatą nie jest jedynym patentem, jaki mają. Sam miałem okazję być uraczony dwoma trikami, a pewnie mają ich więcej w zanadrzu.
Szczególnie atrakcyjnym celem takich „szybkich biznesów” są samotnie chodzący po ulicy obcokrajowcy. Jeśli idziecie w grupie 3-4 osobowej, raczej sobie odpuszczą. W mniejszych miejscowościach (rzadziej odwiedzanych przez obcokrajowców) jest pod tym względem trochę lepiej, ale też nie ryzykowałbym. Jednocześnie nie chciałbym nikogo wystraszyć, na ulicach jest naprawdę bezpiecznie, nigdy nie spotkałem się z jakąkolwiek agresją. Jednak przemoc to jedno, a drobna próba „wydymania głupiego turysty” to całkiem inny temat. Najwyraźniej za głupotę i naiwność trzeba płacić, nawet w potencjalnie bezpiecznym kraju.

3D_garden

1 thought on “Yuyuan Garden – Szanghaj – cz.2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.