Tierpark Cottbus

Jako że weekend spędziłem przy granicy polsko-niemieckiej postanowiłem to wykorzystać.

Generalnie miał to być weekend w górach, a dokładniej w Karpaczu i na Śnieżce. Wyszło jak wyszło. Nawet już robiłem rezerwację, jednak okazało się, że wolne miejsca w moim wymarzonym schronisku są tylko w pokoju 7 osobowym. Jako że miałem tam jechać z żoną i dziećmi, spotkałem się z gwałtownym protestem małżonki. Argumenty przeciw były nie do odparcia „[…]to będzie pewnie pokój pełen pijących nastolatków i narkomanów![…]”. Uświadomiony przez małżonkę, że pijane nastolatki uwielbiają spędzać czas w schroniskach górskich, poddałem się argumentom i odpuściłem temat. Po tygodniu dostałem strzał w plecy w postaci pytania „No i jak z tym schroniskiem?”. Zareagowałem właściwie.

-Ależ skarbie, pijacy, narkomani… – odparłem z pełnym spokojem.

-No, ale mogłeś jeszcze się postarać, można było na przykład wynająć całą salę na te 7 osób… – Tu zacharczałem retorycznie, a znacząco, zostawiając temat bez kontynuacji. Kolejny przypadek, kiedy jako samiec Alfa w domu powinienem odgadnąć niewypowiedziane życzenie żony. Brak mej intuicji w połączeniu z kosztami naprawy auta, jakie ponieśliśmy w ostatnich dniach, (trzy tysiące za naprawę niewiadomoczego), sprawił, że nie podjąłem dalszej dyskusji.

Weekend z górskiej wyprawy zmienił się w wyjazd do rodziny.

Jako że rodzina blisko granicy, postanowiliśmy połączyć to z jakąś atrakcją dla dzieci.

To tak w ramach tej mody ostatnich lat, sugerującej, iż dobrzy rodzice powinni zapewniać ciągły i nieprzerwany napływ rozrywek i atrakcji swemu potomstwu w czasie wolnym. Ma to zapewnić wszechstronny i równomierny rozwój dzieci i szczęśliwe dzieciństwo. W końcu każdy rodzic chciałby być dobrym, więc my też.

Wymyśloną atrakcją został nominowany ogród zoologiczny w Cottbus.

Tierpark Cottbus

Tierpark Cottbus

Miejscowość na wysokości województwa lubuskiego, tylko po drugiej stronie granicy. Z Gubina czy Żar jedzie się tam jakieś 40 minut bez zbytniego pośpiechu. Miejscowość nieduża, podobnie jak i ruch na drogach, więc odpada problem korków. ZOO historią powstania sięga lat 50-tych, więc ma już sporą tradycję. Posiada schludnie i czytelnie zrobioną stronę w języku polskim. Do tego z cennikiem (nawet aktualnym!). Wejściówka (tzw. bilet rodzinny – 2 dorosłych i do 4 dzieci) jedynie 16,50 Euro, jednak trzeba też wziąć pod uwagę 3 euro za parking. W kwestii kosztów generalnie… to wszystko. No chyba, że ktoś się skusi na małą gastronomię na terenie ZOO lub pamiątki przy wejściu. Samo ZOO mnie zauroczyło swoim rozmiarem. Było IDEALNE.

futrzak

Nauczony wizytą w ZOO w Gdańsku sprzed dwóch lat i jeszcze wcześniejszą we Wrocławiu, nastawiłem się na cały dzień haratania się z dzieciakami pomiędzy klatkami w tłumie innych wielodzietnych i wycieczek szkolnych. Tymczasem Tirepark Cottbus można zwiedzić w 2, max 3 godziny (trzy o ile chcemy załapać się na jakiś pokaz). Nie ma tam tłumów, wszystko odbywa się w leniwej i relaksującej atmosferze.

DSCN6691

Nie ma rozwrzeszczanych tabunów zwiedzających, a same zwierzęta często sprawiają wrażenie, jakby znudzone chodziły na wolności, a nie były skoszarowane w ZOO.

ptaki

Do tego ZOO, mimo iż niewielkie, posiada wszystko, co mieć powinno. Są słonie, tygrys, lamparty, małpy, wielbłądy, bawoły i inna rogacizna, dużo różnorodnego ptactwa, dla miłośników gadów jest i nawet boa. Wiele uciechy dzieciom sprawia spore stadko lemurów (od razu widać, które dziecko zna Pingwiny z Madagaskaru) oraz zagrody, do których można wejść i chodzić między ptakami, kozami (kozy można nawet nakarmić i/lub wyczesać).

krolJulian

Dodatkową atrakcją dla dzieciaka jest „a wiecie, że byłem w ZOO w Niemczech” :D

Nieważne, że droga do ZOO trwała całe 40 minut w jedną stronę. I tak całą podróż powrotną słuchałem „-Tato, a to dalej Niemcy czy już Polska?”

Idealne miejsce na popołudniowy lub poranny wypad z dziećmi. Szybką wycieczkę, która sprawi wiele uciechy maluchom i nie umęczy fizycznie ani finansowo rodziców.

Bizon

Podsumowując, wypad udany jak i cały weekend (drugi dzień spędziłem na Mistrzostwach Świata Śmigłowców odbywających się w Aeroklubie Ziemi Lubuskiej w Przylepie.

PS. Mając wybór i tak wolałbym w niedzielę rano wyjść z kubkiem kawy przed schronisko „Samotnia” i popatrzeć na budzące się góry.

No, ale to może innym razem… Szlag by trafił tych „górskich pijaków”!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.