O mnie

Ekonomiczna Premium –  Jest to niedawno wprowadzona nowa klasa podróżna w kilku liniach lotniczych, jakością usług ulokowana pomiędzy Klasą Ekonomiczną a Business.
To nowy standard podróży rejsami dalekiego zasięgu. Wygodniejsze fotele o zwiększonej przestrzeni na nogi, wzbogacony serwis pokładowy i wiele dodatkowych udogodnień w Klasie Ekonomicznej.

I taki ma być ten blog. Opisywać, gdzie i jak można zobaczyć coś ciekawego za niewielkie pieniądze. Ma pomóc w poradzeniu sobie z lotniskowym zamieszaniem podczas dalekich podróży, a przy okazji pokazać, że blisko też może być ciekawie. Większość wpisów na blogu zgodnie z powyższym będzie dotyczyła podróży zagranicznych, oraz ciekawych możliwości podróży krajowych. Regionalne atrakcje za niewielkie pieniądze, ze szczególnym naciskiem na zachodnią Polskę i pogranicze polsko-niemieckie. Do tego garść porad co do wyjazdów, wczasów i lotnisk (jak się zorganizować, o czym pamiętać, kto, jak i kiedy może pomóc turyście, co i kiedy można zareklamować).

O mnie – Mam na imię Sebastian. Z wykształcenia – technik plastyk (i z tym „zawodem” nadal się czuję najbardziej związany mentalnie) i technik turystyki, potem studia na kierunku „niewiadomoco” będącym połączeniem prawa z ekonomią (administracja publiczna). Następnie incydent w postaci studium podyplomowego z mechatroniki, mający przekonać mnie samego do własnych kompetencji w obecnie wykonywanej pracy. Do tego kilkanaście kursów i szkoleń związanych z branżą motoryzacyjną.

W efekcie końcowym ciężko byłoby mi powiedzieć obecnie, kim jestem z wykształcenia – „człowiek renesansu” albo „Nikodem Dyzma” ;)

Zawód wykonywany – było ich kilka: pracownik agencji reklamowych (tam trafia sporo plastyków po szkole), sprzedawca w sklepie meblowym i salonie jubilerskim. Ostatnie X-lat w motoryzacji. I to te ostatnie X-lat wyrzuciło mnie w najmniej oczekiwane zakątki świata. Byłem w Brazylii, Chinach i Rumunii, zaś z własnej inicjatywy w Hiszpanii, Słowacji oraz Danii (jednodniowy incydent z Kopenhagą, który przypomina mi obrączka na palcu).

„-Ja w Brazylii? Może jeszcze w Chinach albo na Hawajach? Puknij się w czoło…”

Jeszcze kilka lat temu nie spodziewałem się pobytu w żadnym z tych miejsc. Jednak do nich trafiłem (no może poza Hawajami). Każde z nich było dla mnie niespodzianką, zmusiło mnie do zrewidowania poglądów na dany kraj i nauczyło czegoś nowego. Część tych doświadczeń może się komuś przydać lub zaowocować pomysłem na własne podróże, więc zapraszam do lektury.

Do tego okraszę całość moimi prawie artystycznymi fotografiami z podróży. Te najstarsze zdjęcia uczyniłem jeszcze cyfrowym aparatem HP Photosmart R607 obecnie mam aparat o lepszych parametrach technicznych w telefonie. Zdjęcia z nowszych „wypraw” są wynikiem mojej pracy z cyfrówką, jednak ciut lepszą – Nikon Coolpix L810. Kiedyś myślałem nad kupnem lustrzanki… jednak one są po prostu ciężkie i zajmują dużo miejsca w torbie czy samolocie, a ja nie jestem zawodowym fotografem, żebym koniecznie potrzebował sprzętu za dwa, trzy tysiące złotych.

Może kiedyś, jak wygram w totolotka, w ramach spełniania kaprysów kupię sobie lustrzankę,  jednak na razie moje wygodnictwo i skąpstwo skutecznie mnie przed tym powstrzymują. Mam nadzieję, że całość wizualnie będzie zjadliwa dla oka, mimo użycia tak amatorskiego sprzętu.

Porady z podróży, moim zdaniem przydatne w danym kraju, miejscu, sytuacji, będą zaznaczone w widoczny sposób, co powinno usprawnić ich odnalezienie wśród mojego „turystycznego” gaworzenia.

Zapraszam ! :)